Chapter 2
-Tak. To wszystko się tu stało. Nie chce o tym myśleć teraz i zadręczać cię moim ogromnym problemem. Chodźmy stąd...- powiedział i ruszył. A ja za nim, no bo co? Przecież ja nawet nie wiem gdzie jestem...
***
Od mojego wyjścia z nim w tamto pamiętne miejsce minęły 2 miesiące. Dziś jest piątek. A wieczorem ja i Aleks idziemy do klubu. Już nie mogę się doczekać ^^
►Wieczór◄
Aleks i ja właśnie się szykujemy. Obie elegancko będziemy wyglądały <3
-Ty idziesz się pierwsza ubrać?- zapytałam.
-Tak, chyba, że ty chcesz? :D
-Nie, nie.. idź pierwsza. Muszę cię zobaczyć.- zaśmiałam się, a dziewczyna mi zawtórowała. Po chwili Aleks wyszła z łazienki ubrana w to. Wyglądała przepięknie ^^
-Ślicznie wyglądasz.- powiedziałam szczerze.
-Oj dobra idź już. Teraz twoja kolej.- powiedziała podekscytowana dziewczyna i siłą wepchnęła mnie do łazienki z rzeczami. Szczerze? To ona wygląda ładniej, ale no cóż..... nie wzięłam rzadnych boskich sukienek, które niestety zostały w domu. A szkoda, bo by mi się bardzo przydały teraz. Niechętnie wyszłam z łazienki...
-OMG.... jak ty bosko wyglądasz *.*!- jarała się.
-Nie prawda. Ty wyglądasz lepiej..- zasmuciłam się.
-Ej.... obie wyglądamy nieziemsko. Ciekawa jestem jak Hazza zareaguję widząc taka laskę jak ty..- zaśmiała się Aleks, a ja trzepnęłam ją w ramie. Po chwili obie wybuchłyśmy śmiechem.
O 19 wyszłyśmy z pokoju i skierowałyśmy się w stronę chłopaków. Na schodach natknęłyśmy się właśnie na nich.
-Ooo.. hej.. śliczne.- zaśmiał się Dylan.
-No heej.- zaśmiałyśmy się obie.
-Ślicznie wyglądacie.- powiedział Hazza.
-Dziękujemy.- powiedziała szybko Aleks i pociągła nas wszystkich za sobą.
Cały czas mam wrażenie, że Dylan mi się przygląda. To mnie przeraża. Ale na szczęście szłam caly obok Harrego. A mnie i Dylana dzieliła Aleks i Harry. Cały czas się śmialiśmy. Cały czas patrzył sie na moje piersi, co mnie trochę krępowało. To dziwne, ale przy Hazzie czuję się bezpiecznie i tak.... wyjątkowo.. Jakoś jakby wyróżniona? Nie wiem jak to określić, ale to serio boooooskie uczucie <3
W klubie chłopacy poszli po % a my wariować na parkiecie. W pewnym momencie do mnie i Aleks dołączyła grupka chłopaków. Na początku z lekka z cykane, ale po chwili już wariowałyśmy dalej rzazem z nimi. Było ich 5. Starałyśmy się tańczyć we dwie, ale oni nas rozdzielili. Tańczyłam dalej, ale już z 3 chłopakami co mnie troszkę krępowało, zwłaszcza to jak blisko mnie byli. Jeden ocierał się o moje pośladki, a drugi był za blisko moich wyższych partii. Miałam wrażenie, że zaraz zostanę zgwałcona. Czy to tak ma wyglądać moje tracenie dziewictwa? Dlaczego akurat teraz?!
Nie wiem jakim cudem, ale nagle znalazłam się blisko ściany. Było mniej ludzi, ale i tak impreza dalej trwała. W pewnej chwili poczułam, że ktoś napiera całym ciałem na mnie i przypiera mnie do ściany. Próbowałam się wyrwać, ale był za silny. Moje krzyki nie były słyszalne w tak głośnej muzyce.
Zaczął składać na mojej szyi pocałunki. Już chciał się bardziej do mnie dobrać...Jedną ręką jeździł po moim udzie,a drugą wsunął za moją czarną sukienkę i masował moje plecy. Dotarł do zapięcia od mojego stanika... Próbował mnie pocałować w usta, ale się wykręcałam jak tylko mogłam. Zauważył, że nie dam się tak łatwo, więc mocniej naparł na moje ciało, aż jęknęłam. Po chwili już nie czułam jego obecności. Otwarłam oczy i zobaczyłam jak ten sam mężczyzna leży zakrwawiony na ziemi. Łzy ściekały po moich rozgrzanych policzkach. Ktoś wziął mnie na ręce i szybko wyszedł z klubu. Tym kimś był, nie kto inny jak Hazza.
Poczułam świeże, acz chłodne Londyńskie powietrze. Kolejne porcje łez ściekały po mych policzkach. Poczułam, że siedzę na czymś zimnym.. tak, to krawężnik. Schowałam głowę w kolana i szlochałam, a Harry przykucnął na przeciw mnie i ułożył mnie sobie w ramionach.
-Dziękuje.- wyszeptałam.
-Nie masz za co.- odszeptał.
-Mam za co. O mało co by mnie zgwałcono, a ty mnie uratowałeś...- przerwał mi.
-Tak, ale błagam cię.. nikomu o tym nie mów. Udawajmy, że nic się nie stało, okay?
-Nie rozumiem czemu, ale zgoda.- powiedziałam i mocniej się w niego wtuliłam. Zauważył, że jest mi zimno i dał mi swoją swoją kurtkę.
-Dzięki.- powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam,a ten to odwzajemnił. Pomógł mi wstać z krawężnika i poszliśmy. Nawet nie wiem dokąd mnie prowadził. Po prostu mu zaufałam.
***
Od mojego niedoszłego gwałtu minęło już prawie 4 miesiące, a mnie nadal to męczy. Jest czas świąt Bożego Narodzenia, czyli moje ulubione <3
-Śpisz?- zapytał z troską w głosie Harry, który przyszedł do naszego pokoju. Aleks jeszcze spała, na całe szczęście.
-Teraz już nie. Ale chce spać dalej.- powiedziałam.
-Ech.. ile jeszcze?
-No nie wiem, z 2 godzinki?
-Dobra. Śpię z tobą.- zaśmiał się i faktycznie wlazł mi do łóżka. Korzystając z okazji wtuliłam się w niego i oboje zasnęliśmy.
Obudziliśmy się po jakimś czasie. Aleks i Dylan wyszli na zakupy świąteczne. Przynajmniej tyle wywnioskowaliśmy z kartki, którą nam zostawili.
" Poszliśmy na zakupy, bo tak
słodko razem wyglądacie,
gdy śpicie, że nie chcieliśmy
was budzić
~~Aleks & Dylan"
Harry i ja spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobra ogar.- powiedziałam przez śmiech.
-Idź się ubrać i my też ruszamy na podbój prezentów.- zaśmiał się Hazza.
-Dobra, ja idę się wykąpać szybciutko, a ty mi uszykuj jakieś rzeczy.- powiedziałam i szybko wskoczyłam do łazienki.
Wyszłam z łazienki owinięta białym, grubym i miękkim ręcznikiem. Na moim łóżku leżały już rzeczy przygotowane przez NIEGO. Muszę przyznać, że ten to mas styl :D
-Mrrrraśnie....- zaśmiałam się. Poczułam jego silne ramiona na mojej tali.
-Wiem. Podoba ci się?- zapytał.
-Jeszcze pytasz?! Jest zajebiste! Dziękuje.- powiedziałam i dałam mu buziaka.
Wzięłam ciuchy i poszłam się w nie ubrać do łazienki. Ubrana i w miarę ogarnięta, wzięłam jeszcze tylko moją kurtkę i rękawiczki, no i torebkę i wyszliśmy do centrum.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz