-Tak. To wszystko się tu stało. Nie chce o tym myśleć teraz i zadręczać cię moim ogromnym problemem. Chodźmy stąd...- powiedział i ruszył. A ja za nim, no bo co? Przecież ja nawet nie wiem gdzie jestem...
***
Od mojego wyjścia z nim w tamto pamiętne miejsce minęły 2 miesiące. Dziś jest piątek. A wieczorem ja i Aleks idziemy do klubu. Już nie mogę się doczekać ^^
►Wieczór◄
Aleks i ja właśnie się szykujemy. Obie elegancko będziemy wyglądały <3
-Ty idziesz się pierwsza ubrać?- zapytałam.
-Tak, chyba, że ty chcesz? :D
-Nie, nie.. idź pierwsza. Muszę cię zobaczyć.- zaśmiałam się, a dziewczyna mi zawtórowała. Po chwili Aleks wyszła z łazienki ubrana w to. Wyglądała przepięknie ^^
-Ślicznie wyglądasz.- powiedziałam szczerze.
-Oj dobra idź już. Teraz twoja kolej.- powiedziała podekscytowana dziewczyna i siłą wepchnęła mnie do łazienki z rzeczami. Szczerze? To ona wygląda ładniej, ale no cóż..... nie wzięłam rzadnych boskich sukienek, które niestety zostały w domu. A szkoda, bo by mi się bardzo przydały teraz. Niechętnie wyszłam z łazienki...
-OMG.... jak ty bosko wyglądasz *.*!- jarała się.
-Nie prawda. Ty wyglądasz lepiej..- zasmuciłam się.
-Ej.... obie wyglądamy nieziemsko. Ciekawa jestem jak Hazza zareaguję widząc taka laskę jak ty..- zaśmiała się Aleks, a ja trzepnęłam ją w ramie. Po chwili obie wybuchłyśmy śmiechem.
O 19 wyszłyśmy z pokoju i skierowałyśmy się w stronę chłopaków. Na schodach natknęłyśmy się właśnie na nich.
-Ooo.. hej.. śliczne.- zaśmiał się Dylan.
-No heej.- zaśmiałyśmy się obie.
-Ślicznie wyglądacie.- powiedział Hazza.
-Dziękujemy.- powiedziała szybko Aleks i pociągła nas wszystkich za sobą.
Cały czas mam wrażenie, że Dylan mi się przygląda. To mnie przeraża. Ale na szczęście szłam caly obok Harrego. A mnie i Dylana dzieliła Aleks i Harry. Cały czas się śmialiśmy. Cały czas patrzył sie na moje piersi, co mnie trochę krępowało. To dziwne, ale przy Hazzie czuję się bezpiecznie i tak.... wyjątkowo.. Jakoś jakby wyróżniona? Nie wiem jak to określić, ale to serio boooooskie uczucie <3
W klubie chłopacy poszli po % a my wariować na parkiecie. W pewnym momencie do mnie i Aleks dołączyła grupka chłopaków. Na początku z lekka z cykane, ale po chwili już wariowałyśmy dalej rzazem z nimi. Było ich 5. Starałyśmy się tańczyć we dwie, ale oni nas rozdzielili. Tańczyłam dalej, ale już z 3 chłopakami co mnie troszkę krępowało, zwłaszcza to jak blisko mnie byli. Jeden ocierał się o moje pośladki, a drugi był za blisko moich wyższych partii. Miałam wrażenie, że zaraz zostanę zgwałcona. Czy to tak ma wyglądać moje tracenie dziewictwa? Dlaczego akurat teraz?!
Nie wiem jakim cudem, ale nagle znalazłam się blisko ściany. Było mniej ludzi, ale i tak impreza dalej trwała. W pewnej chwili poczułam, że ktoś napiera całym ciałem na mnie i przypiera mnie do ściany. Próbowałam się wyrwać, ale był za silny. Moje krzyki nie były słyszalne w tak głośnej muzyce.
Zaczął składać na mojej szyi pocałunki. Już chciał się bardziej do mnie dobrać...Jedną ręką jeździł po moim udzie,a drugą wsunął za moją czarną sukienkę i masował moje plecy. Dotarł do zapięcia od mojego stanika... Próbował mnie pocałować w usta, ale się wykręcałam jak tylko mogłam. Zauważył, że nie dam się tak łatwo, więc mocniej naparł na moje ciało, aż jęknęłam. Po chwili już nie czułam jego obecności. Otwarłam oczy i zobaczyłam jak ten sam mężczyzna leży zakrwawiony na ziemi. Łzy ściekały po moich rozgrzanych policzkach. Ktoś wziął mnie na ręce i szybko wyszedł z klubu. Tym kimś był, nie kto inny jak Hazza.
Poczułam świeże, acz chłodne Londyńskie powietrze. Kolejne porcje łez ściekały po mych policzkach. Poczułam, że siedzę na czymś zimnym.. tak, to krawężnik. Schowałam głowę w kolana i szlochałam, a Harry przykucnął na przeciw mnie i ułożył mnie sobie w ramionach.
-Dziękuje.- wyszeptałam.
-Nie masz za co.- odszeptał.
-Mam za co. O mało co by mnie zgwałcono, a ty mnie uratowałeś...- przerwał mi.
-Tak, ale błagam cię.. nikomu o tym nie mów. Udawajmy, że nic się nie stało, okay?
-Nie rozumiem czemu, ale zgoda.- powiedziałam i mocniej się w niego wtuliłam. Zauważył, że jest mi zimno i dał mi swoją swoją kurtkę.
-Dzięki.- powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam,a ten to odwzajemnił. Pomógł mi wstać z krawężnika i poszliśmy. Nawet nie wiem dokąd mnie prowadził. Po prostu mu zaufałam.
***
Od mojego niedoszłego gwałtu minęło już prawie 4 miesiące, a mnie nadal to męczy. Jest czas świąt Bożego Narodzenia, czyli moje ulubione <3
-Śpisz?- zapytał z troską w głosie Harry, który przyszedł do naszego pokoju. Aleks jeszcze spała, na całe szczęście.
-Teraz już nie. Ale chce spać dalej.- powiedziałam.
-Ech.. ile jeszcze?
-No nie wiem, z 2 godzinki?
-Dobra. Śpię z tobą.- zaśmiał się i faktycznie wlazł mi do łóżka. Korzystając z okazji wtuliłam się w niego i oboje zasnęliśmy.
Obudziliśmy się po jakimś czasie. Aleks i Dylan wyszli na zakupy świąteczne. Przynajmniej tyle wywnioskowaliśmy z kartki, którą nam zostawili.
" Poszliśmy na zakupy, bo tak
słodko razem wyglądacie,
gdy śpicie, że nie chcieliśmy
was budzić
~~Aleks & Dylan"
Harry i ja spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobra ogar.- powiedziałam przez śmiech.
-Idź się ubrać i my też ruszamy na podbój prezentów.- zaśmiał się Hazza.
-Dobra, ja idę się wykąpać szybciutko, a ty mi uszykuj jakieś rzeczy.- powiedziałam i szybko wskoczyłam do łazienki.
Wyszłam z łazienki owinięta białym, grubym i miękkim ręcznikiem. Na moim łóżku leżały już rzeczy przygotowane przez NIEGO. Muszę przyznać, że ten to mas styl :D
-Mrrrraśnie....- zaśmiałam się. Poczułam jego silne ramiona na mojej tali.
-Wiem. Podoba ci się?- zapytał.
-Jeszcze pytasz?! Jest zajebiste! Dziękuje.- powiedziałam i dałam mu buziaka.
Wzięłam ciuchy i poszłam się w nie ubrać do łazienki. Ubrana i w miarę ogarnięta, wzięłam jeszcze tylko moją kurtkę i rękawiczki, no i torebkę i wyszliśmy do centrum.
~~Agnes~~
Obudziłam się około 8. Za godzinę miałam być już na lotnisku. Ciszę się, że w końcu zacznę nowy etap w swym życiu. Wyjazd do Londynu <3 OD\d zawsze chciałam tam jechać, a teraz spełnię swe marzenie.
-Hej mała. Szykuj się.- przywitała mnie Emi, która właśnie chciała mnie obudzić.
-Okej, zaraz zejdę.- odpowiedziałam i zabrałam się za ogarnięcie w miarę łóżka. Potem wzięłam rzeczy z szafy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, uczesałam się i zrobiłam delikatny makijaż, po czym, biorą wszystkie bagaże zeszłam na dół, na śniadanie.
Po śniadaniu, razem z rodzicami pojechałam na lotnisko. Weszłam o samolotu, założyłam słuchawki na uszy i zasnęłam. Obudziłam się dopiero kiedy wylądowaliśmy. Akurat nie pada. Całe szczęście. Wzięłam bagaże i udałam się szukać jakiejś taksówki.
-Dzień dobry. Do internatu w liceum w Londynie, proszę.- powiedziałam cała uradowana.
-Dzień dobry. Dobrze, za jakieś 15 minut będziemy na miejscu.- odpowiedział taksówkarz.
Tak jak mówił, po 15 minutach byliśmy już na miejscu. Zapłaciłam mu i wzięłam swoje bagaże. Przyznam, że szkoła zrobiła na mnie wrażenie. Poszłam do sekretariatu, odebrać swój kluczyk. Moja lokatorka już tam jest. Oby to nie była jakaś pusta dziunia. Weszłam do pokoju nr. 234. Faktycznie, dziewczyna, już się ładnie urządziła.
-Siema, jestem Aleks.- powiedziała podekscytowana dziewczyna.
-Hejka, a ja Agnes.- odpowiedziałam równie podekscytowana.
-Ładna... - zaśmiała się dziewczyna.
-I vice versa.- zawtórowałam jej.
Rozpakowałam się, a Aleks mi pomogła się urządzić. Przebrałam się i obie wyszłyśmy się przejść po mieście. Poszłyśmy do wielkiej galerii. Zobaczyłyśmy dwóch chłopaków, jeden wyglądał raczej groźnie, jak buntownik, a drugi miał ciemne włosy jak pierwszy, ale był taki bardziej przyjazny. Aleks pociągnęła mnie za rękę i pobiegłyśmy obie do nich.
-Hej brat, masz coś kasy?- powiedziała do tego przyjaznego.
-Hej siorka, mam. A ile byś chciała?- powiedział wyciągając pieniądze z kieszeni.
-A! To jest moja współlokatorka Agnes. Agnes to mój starszy brat Dylan i jego przyjaciel Harry.- poznała nas. Przyznam, że obaj chłopcy są przystojni. Ale jakoś nie zwracał zbytniej uwagi na nich.
-Siemka.- powiedziałam i uśmiechnęłam się. Dylan to odwzajemnił a Harry dziwnie się na mnie spojrzał.
-No hej.- odwzajemnił uśmiech Dylan.
-Cześć.- powiedział w końcu Harry.
-To gdzie idziecie?- zapytał Dylan.
-Agnes chce zobaczyć trochę miasto, w końcu nie jest stąd.- powiedziała cały czas uradowana Aleks.
-Ej nie zapominaj, że ty też jesteś tu nowa. - zaśmiał się jej brat.
-Ale ty już tu jesteś rok, a siorka cię odwiedzała kilka razy i wie gdzie co jest.- powiedział Harry, cały czas mi się przyglądając. Po chwili dodał- A skąd jesteś?- skierował do mnie.
-Z Nowego Yorku. A ty?
-Właśnie z Londynu.- czy on musi być taki poważny? To mnie przeraża...
-Dobra młoda, my idziemy do klubu, a wy róbcie co chcecie, tylko uważajcie na siebie, a i nie zaprowadź jej przypadkiem na drugi koniec Londynu. Do zakazanej części..- przerwałam wypowiedź Dylana.
-Zakazanej części Londynu? Że co?
-Ech... w Londynie jest kilka dzielnic, w których jest niebezpiecznie. W jednej, do której ostatnio przypadkiem Aleks tam trafiła w zeszłym roku zastrzelono kolesia w naszym wieku.- wytłumaczył mi Harry. Aż cała zadrżałam. Moje oczy błyszczały jak 5zł z przerażenia. Harry chyba to zauważył, bo zaraz dodał.- Też miał na imię Harry. Jego dziewczyna Drew Nelson, nie mogła tego znieść, o sama przypadkiem się tam zaszyła i trafiła na niewłaściwą osobę, która od dawna chciała się na nim zemścić. Ale nie martw się.. wam nic nie grozi.- puścił mi oczko.
-Ale pocieszenie....- wymamrotałam sama do siebie, ale Harry to usłyszał i podszedł do mnie tak blisko, że nasze ciała dzieliły zaledwie milimetry. On w porównaniu do mnie jest bardzo wysoki. Nachylił się i szepnął mi do ucha.
-Ja i Dylan wieczorem wpadniemy do was.- odszedł razem z Dylanem. Cały czas wyobrażałam sobie tego zastrzelonego chłopaka i to jak ta Drew się wtedy musiała czuć.
Po kilku godzinach wróciłyśmy do internatu. Przebrałam się w coś luźniejszego i zmyłam delikatny makijaż. Uszykowałyśmy sobie wszystko do szkoły na jutro i gadałyśmy, słuchając przy tym nutek. Okazało się, że obie jaramy się tą samą nutką ^^
Zaczęłyśmy tańczyć. Tak szczerze to wyszła całkiem niezła choreografia. No i fajnie to musiało wyglądać, bo obie chodziłyśmy do tej samej szkoły 3 lata temu, i jeszcze równo się ubrałyśmy <3
Nie wiedziałyśmy kiedy przyszli chłopacy. Cały czas siedzieli na moim łóżku i patrzyli jak tańczymy. A Harry sam dołączył do nas. Tyle, że on bił nas w tańcu. Boże, jak on zajebiście tańczy Hip-Hop <3 Awrrr.. jaram się ;3
-Nie no ładnie, ładnie tańczycie..- zaśmiał się Dylan.
-Ładnie? - spytała ironicznie Aleks.
-Gdzie ty się uczyłeś tańczyć?- zapytałam Harrego.
-Tam gdzie wy. Ale ja na wyższym poziomie.- zaśmiał się.
-To dziwne, bo ja tańczyłam na najwyższym.- powiedziałam. Tym go chyba zgasiłam.
-To sprawdzimy. - puścił mi oczko. Włączył od początku, piosenkę Austina Mahona "What about love" i tym razem tylko ja i on tańczyliśmy.
Każdy ruch, każdy krok był identyczny. Wszystko było idealnie zsynchronizowane. No bajka, po prostu <3 Aleks Dylan mieli zgache jak na nas patrzyli. Harry chyba chciał mnie pokonać i zrobił takie przejście, gdzie łapiemy się za ręce i jedno z nas,w tym wypadku ja "turlam się" przez jego plecy na drugą stronę. Piosenka się skończyła i chyba po raz pierwszy zobaczyłam jego uśmiech. Jaki on jest przystojny... wow <3
***
Obudziłyśmy się o 7. Zajęcia zaczynamy o 9, więc lajtowo, ale trzeba na śniadanko zejść. Najpierw ja poszłam do łazienki się ogarnąć i ubrać, a Aleks nas spakowała a potem ona poszła do łazienki. Dziś obie postawiłyśmy na wygodę i sport, więc założyłyśmy dresy<3
Pierwsza lekcja to niemiecki, więc masakra, ale na szczęście cały tydzień to będą lekcje organizacyjne. Do naszej szkoły niejaka Porshia Flores. Panienka, która ma się za wielką damę, a jej pupilek chodzi z nami do klasy. Typowi podrywacze.... ech....
Dziś dość szybko minęły mi wszystkie lekcje. W drodze do naszego pokoju dostałam sms'a.
"Przejdziesz się? Hazza xoxo"
"Ok. Gdzie się spotykamy?"
"Przyjdę po ciebie za 15 minut"
-Z kim tam piszesz?- zaśmiała się Aleks.
-Ech... z Harrym. Za 15 minut idę się z nim przejść.
-Serio?! No to szacun mała :D
-Dlaczego?
-Bo mu zaimponowałaś tym, że nie podlizujesz się mu i mówisz jaki to on przystojny i takie tam. Ja w sumie też tak na niego nie działam, ale jakoś mnie nie kręci on. Ale ty korzystaj puki możesz.- zaśmiała się i weszła do łazienki.
Wyszłam z pokoju i natknęłam się na Hazze. Był ubrany, jak zawsze na ciemno. Dobrze si dobrałam do niego. Też byłam ubrana na ciemno.
-Hej.- powiedziałam.
-Siemka.- powiedział ale, nawet na mnie spojrzał.- Idziemy?
-Tsaa... a właściwie gdzie idziemy?- zapytałam.
-Muszę cię trochę popytać, poopowiadać, dowiedzieć się....- urwał w połowie zdania. Poszliśmy w zupełnie mi obcą dzielnicę. Weszliśmy do jednej, małej kawiarenki, która była chyba jedyna w tym miejscu. Byłam troszkę przerażona...
-Wczoraj , jak się poznaliśmy... kiedy zaczął się temat o tydz niebezpiecznych dzielnicach.. skróciłem wam, a właściwie tobie zdarzenie, które miało miejsce właśnie w tej części miasta. Widziałem ten strach w twoich oczach. To dziwne, ale mam wrażenie, że wyobraziłaś to sobie..
-Nawet jeśli to sobie wyobraziłam.. co w związku z tym? I dlaczego mnie tu przyprowadziłeś?
-Jak dokładnie to sobie wyobraziłaś? Bo chce ci pokazać i bardziej wtajemniczyć w to zdarzenie...- dodał, spuszczając głowę.
-Ej.. um.. Harry? Ty byłeś przy tym prawda? Widziałeś to na własne oczy... nie możesz sobie z tym poradzić i męczy cię to, prawda? Nie masz komu o tym powiedzieć, bo każdy cię nie wysłucha... ale nie rozumiem, dlaczego ja?
-Aleks... bo ja... ja, mogłem go uratować.... Harry mógł żyć, a ja nic z tym nie zrobiłem. Stałem tam i patrzyłem jak kula przeszywa jego pierś. Uratował swojego przyjaciela.... a ona.. Drew.... to jak ona błagała o to, by on nie odchodził, jej szloch... ciągle mi się śni to po nocach.. ja już nie daje rady. Boże Aleks co ja mam zrobić? Tyle razy mi pomagałaś, a nawet o tym nie wiedziałaś... Wiele razy do ciebie pisałem na różnych stronach.... Ale teraz... dla mnie nie ma już pomocy. To ja powinienem zginąć zamiast niego...- powiedział łamiącym się głosem i gwałtownie wyszedł z kawiarni. Szybko pobiegłam za nim. On szedł, a ja biegłam... w końcu stanął przed murem. To na pewno w tym miejscu się stało. Zaczęło padać. Miał na głowie kaptur. Ja też. stałam dosłownie metr za nim. Podeszłam bliżej niego. Widok jak Harry płacze, sprawił, że aż mi się serce krajało. Fakt.. zawsze starałam się pomagać ludziom w każdych sytuacjach, ale to jest dla mnie nowe i nie wiem jak mam mu pomóc.
-Harry, czy to.. to tu.. się to stało?- wyjąkałam.